Nie mam złudzeń, że wszyscy moi podwładni bardzo mnie lubią, szanują i uważają za człowieka sprawiedliwego. Gdy pracuje się jako kierownik regionalny Piła i co jakiś czas trzeba wybrać pracowników zasługujących na pochwały i premie, to zawsze taka sytuacja doprowadzi do konfliktów, niezadowolenia i pretensji. Jakkolwiek sprawiedliwy nie próbowałbym być, tak zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał zastrzeżenia do moich decyzji.

Najbardziej lubiany jestem pewnie wśród tych przedstawicieli handlowych, którzy najlepiej radzą sobie ze sprzedażą i którzy najczęściej otrzymują premie i pochwały. Z pracownikami widuję się mniej więcej raz na tydzień, czasem raz na półtora tygodnia. Z ich stosunku do mnie od razu można wyczytać który darzy mnie sympatią, a który mnie nie lubi.

Mógłbym argumentować, że ja nie jestem od bycia lubianym tylko od czuwania nad pracą swoich podwładnych. No tak, tyle, że dla mnie zawsze liczyło się kto mnie lubi, a jak nie lubi to dlaczego. Ciężko pogodzić mi się z tym, że ktoś może mnie darzyć chłodnymi uczuciami. W stosunku do wszystkich przedstawicieli staram się być bardzo miły, wyrozumiały i współczujący, ale czasem potrafię też pokazać rogi. Gdy któryś z przedstawicieli któryś miesiąc z rzędu nie zrealizował planu sprzedaży i tłumaczy się jakoś pokrętnie to tracę cierpliwość i wybucham.

Zostaw komentarz