Odejście z pracy naszego kierownika regionu miało być chyba dobrze skrywaną tajemnicą, jednak jak w takich przypadkach bywa ktoś coś usłyszał i tajemnica najwyższej wagi zmieniła się w zwykłą tajemnicę poliszynela. Gdy informacja o planowanym odejściu pana Sławomira obiegła naszą firmę, wszyscy byli w wielkim szoku i zaczęli zastanawiać się dlaczego dotąd ukochany podwładny prezesa, jego ulubieniec i poplecznik nagle stracił łaski góry i został pozbawiony posady kierownika. Od razu wiedzieliśmy, że pan Sławomir musiał zostać zwolniony z firmy, bo sam nigdy nie zdecydowałby się na opuszczenie takiej wygodnej posady. Kto o zdrowych zmysłach zdecydowałby się na odejście z pracy, która nie dość, że jest bardzo przyjemna i nie tak bardzo wymagająca, na jaką wygląda, to jeszcze jest bardzo dobrze płatna? Od koleżanki, która zajmuje się finansami naszej firmy dowiedziałem się, że kierownik za miesiąc swojej „ciężkiej” pracy otrzymuje aż 10 tysięcy złotych na rękę. Wątpię żebym ja kiedykolwiek dobił do takiej pensji, kierownik regionalny Olsztyn.

Od chwili gdy dowiedzieliśmy się o odejściu pana Sławomira, w naszym biurze toczy się nieustanna dyskusja na temat możliwych przyczyn tego zjawiska. Większość osób obstawia przy tym, że Sławomir musiał jakoś podpaść prezesowi, dlatego ten postanowił się go pozbyć. Ciekawe co to było – pewnie nigdy się tego nie dowiem.

Zostaw komentarz