Mniej więcej raz na dwa tygodnie w zarządzanym przeze mnie tyskim oddziale firmy informatycznej zjawia się kierownik regionalny Tychy, którego zadaniem jest skontrolowanie jak toczy się praca w naszym oddziale i czy sprawdzam się jako kierownik danego punktu. Te wizyty są dla mnie prawdziwym złem koniecznym, których pozbyłbym się ze swojego grafiku gdybym tylko mógł. To nie tak, że zarządzany przeze mnie oddział nie spełnia swojej funkcji i kiepsko sobie radzi – wszystko jest zawsze w porządku, a to wizyty samego kierownika wprowadzają mnie w podły nastrój i wywołują sensacje żołądkowe.

Kierownik jest osobą nieznoszącą sprzeciwu i zawsze zachowującą się według określonych wzorców. Nie wiem czy ten facet nie ma życia prywatnego i nie wie jak zachowywać się w stosunku do innych osób, ale w kontaktach ze mną zawsze pozostaje nieprzystępny i bardzo poważny, co wpędza mnie w grobowy nastrój. Gdyby kierownik był osobą otwartą i sympatyczną pewnie jego wizyty nie kojarzyłyby mi się z dniem żałoby i chwilami grozy, jednak kierownika nie jestem w stanie wymienić. Nie ja odpowiadam za jego zatrudnienie i nie mam żadnego wpływu na to jak często zjawia się w moim oddziale, dlatego mogę jedynie wbijać zęby w ścianę i ze sztucznym uśmiechem na ustach obchodzić się z kierownikiem jak z jajkiem.

Gdyby kiedyś udało mi się awansować na kierownika regionu, na pewno postarałbym się być bardziej przystępnym przełożonym niż ten, z którym obecnie mam okazję współpracować. Dałbym z siebie wszystko, by moi podwładni darzyli mnie szacunkiem i sympatią.

Zostaw komentarz