Dwa dni temu mój mąż, Jacek, dowiedział się o awansie na stanowisko kierownika regionalnego w Częstochowie, co całą naszą rodzinę wprawiło w stan ogólnego uszczęśliwienia, radości i dumy, że członek klanu Kowalskich zdołał się wdrapać na tak znaczące stanowisko. Mój mąż jeszcze tego nie wie, ale w związku z jego awansem mam zamiar zorganizować mu w piątek przyjęcie-niespodziankę, na które zaproszę wszystkich znajomych i całą rodzinę, kierownik regionalny Częstochowa.

Dobrze, że nasz dom jest naprawdę duży, bo inaczej nie pomieściłby rzeszy osób, które mam zamiar wtajemniczyć w przyjęcie dla mojego męża. Póki co zajmuję się organizacją rzeczy najprostszych, czyli ogromnego tortu niespodziankowego z napisem „Gratulacje, kierowniku”, cateringiem i przystrojeniem domu. Na szczęście mąż spędza ostatnio bardzo dużo czasu w pracy i zapowiedział, że w piątek nie wróci do domu przed dwudziestą, dlatego będę miała sporo czasu na przygotowanie przyjęcia.

W przygotowaniach pomoże mi mama męża, która jako urodzona artystka zgodziła się zająć stroną dekoracyjną – ma przygotować jakiś ogromny transparent witający jej syna, a mojego męża, na progu domu, ma kupić odpowiednią liczbę balonów i w piątek po południu poprzyczepiać je do sufitu.

Zorganizowane przeze mnie przyjęcie będzie wspaniałe, o ile mąż wcześniej jakimś cudem nie dowie się o planowanej niespodziance. Mam nadzieję, że każda z zaproszonych osób utrzyma język za zębami i nie wygada się Jackowi.

Zostaw komentarz