Już rano miałam dziwne wrażenie, że coś jest ze mną nie tak, jednak łudziłam się, że ból głowy i dziwne drapanie w gardle to jakiś dziwny objaw przemęczenia i niewyspania. Niestety, w dwie godziny od zjawienia się w pracy objawy nie ustąpiły, a przerodziły się w prawdziwe objawy przeziębienia, a kto wie czy nawet nie początkowego stadium grypy. Na razie nie czuję się na tyle źle, bym musiała wziąć wolne na resztę dnia i wrócić do domu. Akurat dzisiaj mam naprawdę sporo pracy i nie chcę narobić sobie zaległości, bo kto jak kto, ale kierownik regionalny Gorzów Wielkopolski powinien dawać przykład innym.

Jedna z moich podwładnych dwie godziny temu przyniosła mi zestaw tabletek z apteki, po które ją wysłałam. Teraz na zmianę łykam Gripex i witaminę C modląc się, by objawy przeziębienia ustąpiły czym prędzej, a przynajmniej żeby nie rozwinęły się w nic poważniejszego. Niestety, moje modlitwy chyba na nic się nie przydają, bo od pewnego czasu oprócz bólu gardła i ogólnego uczucia zmęczenia zaczyna mi doskwierać naprzemienne uczucie chłodu i gorąca (co zapewne oznacza podwyższoną temperaturę ciała), a z nosa zaczyna lać się katar. Czuję, że jak tak dalej pójdzie to jutrzejszy dzień obowiązkowo spędzę w łóżku.

Nie powinnam akurat teraz brać wolnego, bo mam zbyt dużo roboty na chorowanie. Ciekawe dlaczego choroby łapią nas akurat w czasie, w którym długotrwałe wylegiwanie się w łóżku jest nam nie na rękę.

Zostaw komentarz