Moja przyjaciółka, Marysia, wyznała mi niedawno, że nie może już wytrzymać ze swoim obecnym mężem i zaczyna poważnie zastanawiać się nad złożeniem pozwu rozwodowego. Maria to zaprawiona w bojach rozwódko-małżonka, która co chwila znajduje sobie nowego adoratora i zaciąga go do urzędu stanu cywilnego. Obecny mąż Marii jest jej trzecim długoletnim partnerem, jednak dopiero drugim oficjalnym mężem. Ten obecny pracuje jako kierownik regionalny dużego banku i jest bardzo liczącą się osobistością. Poprzedni wybrankowie Marii byli pediatrą i notariuszem. Jak widać moja przyjaciółka wie za kogo się brać, by zapewnić sobie wygodne życie bogatej gospodyni domowej.

Z opowieści Marii wynika, że jej mąż, kierownik regionalny Lublin, ostatnimi czasy zmienił się nie do poznania i w domu zachowuje się tak, jakby cały czas przebywał w swoim biurze. Skończyły się komplementy, romantyczne wieczory we dwoje i spontaniczne wypady za miasto. Na miejscu dawnego, przesympatycznego męża znalazł się mąż nowy – gburowaty, wiecznie zapracowany i wiecznie zmęczony mężczyzna, który nawet po przyjściu do domu nie potrafi uwolnić się od pracy.

Marysia opowiadała, że mąż zaczyna ją traktować nie jak żonę, a jak jakiegoś pracownika, którego zadaniem jest wypełnianie swoich codziennych obowiązków. Dobrze znam Marię i wiem, że jeśli uzna, że czas skończyć ten związek to na pewno to zrobi. Marysia nie lubi gdy ktoś dyktuje jej co ma robić, zwłaszcza jej mąż. Czuję, że koniec tego małżeństwa jest nieunikniony.

Zostaw komentarz